Nasi Podopieczni

Choroba Wiktorii zaczęła się, gdy córeczka skończyła 15 miesięcy. Po trwających przez 6 dni 40-stopniowych gorączkach, z bardzo wysokimi parametrami stanu zapalnego, trafiliśmy do szpitala. Zdiagnozowano sepsę - mała dostała silne antybiotyki. Niestety gorączka nadal utrzymywała się, była trudna do zbicia, szybko wracała i bardzo osłabiała organizm dziecka. Po 2 tygodniowej kuracji antybiotykami wyszłyśmy do domu. Nie minęła doba, gdy gorączka powróciła, a w jej efekcie Wiktoria znów znalazła się w szpitalu.

Od grudnia 2015 roku Wikunia, z wysokimi gorączkami, trafiała - średnio raz w miesiącu - na długie pobyty do różnych szpitali. Nigdzie nie potrafiono powiedzieć, co tak naprawdę jej dolega i skąd biorą się te wysokie gorączki. Podawano natomiast kolejne antybiotyki, które przynosiły tylko chwilową poprawę. Córeczka, mimo tak krótkiego okresu życia, przeszła już mnóstwo przeróżnych badań, co niestety wiąże się z licznymi ukłuciami, bólem i wiecznym strachem. Dopiero w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie zdiagnozowano u Wiktorki chorobę autozapalną, która polega na tym, że organizm sam wytwarza ogniska zapalne, czego konsekwencją mogą być między innymi trwałe uszkodzenia mózgu, nerek, stawów, narządów wzroku i słuchu, zaburzenia wzrostu i inne zagrażające życiu. Aby córeczka mogła normalnie żyć - bez ciągłych pobytów w szpitalu, gorączek, strachu i cierpienia - potrzebne jest leczenie blokerem biologicznym. Koszt tego leku jest ogromny i niestety nierefundowany przez NFZ.

Chociaż przychodzą dni zwątpienia, załamania i pytań "dlaczego właśnie moje dziecko",  jestem gotowa poruszyć niebo i ziemię, aby WIKTORIA – sens mojego życia, mogła normalnie funkcjonować i żyć!!!!

"Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem" - Alighieri Dante

Pozdrawiam

Nina Rajkowska – mama Wiktorki

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Z ogromnym ubolewaniem informujemy, iż w dniu 10 lipca 2017 roku Wiktoria przegrała walkę z chorobą. Smutek i żal, jaki odczuwa się po odejściu tak małej istoty, jest niewyobrażalny. Niech dobre Anioły mają Ją w swojej opiece.

Wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc Wiktorce bardzo dziękujemy za okazane serce i hojność.